#FUTURE SUKCES

New define of succes

Kolejny dzień w XXI wieku. Dzień dobry. Jestem ciekawa z czym dzisiaj będę musiała się zmierzyć. W końcu zostałam tu wysłana po to, żeby zawalczyć o kobiety – ich prawa i przywileje. Odkąd tu jestem, nadal zachwycam się życiem tej epoki. Jestem z przyszłości, ten świat wygląda zupełnie inaczej, więc co raz zaskakuję się tym jak było KIEDYŚ. Kiedy tu trafiłam, nie wiedziałam co dokładnie mnie czeka, gdzie będę mieszkać ani jakie będą moje misje. Wszystko co się dzieje jest zaskoczeniem i muszę cały czas być czujna, bo nigdy nie wiem czy wychodząc rano po pieczywo, nie będę miała okazji zmienić świata.

Mieszkam w starej Warszawskiej kamiennicy, ale moje mieszkanie, do którego trafiłam jest nowoczesne i przestronne. Bardzo je polubiłam i będzie mi żal gdy ta przygoda dobiegnie końca i będę musiała je opuścić. Właściwie nawet nie wiem jak długo tu będę-miesiąc czy rok. Moje przewodniczki wspominały coś o zmianie biegu historii. Czasami doskwiera mi samotność. Wiem, że to tylko chwila, wiem, że dzisiaj jestem, a któregoś dnia po prostu zniknę i nie będzie po mnie śladu, ale czasami czuję się samotna. Brakuje mi kogoś z kim mogłabym najzwyczajniej w świecie porozmawiać o pogodzie, wścibskiej sąsiadce albo o tym jaką książkę warto przeczytać.Dzisiaj w moich planach jest długi spacer po starówce z gorącą kawą w dłoni. Zamierzam obserwować ludzi, czasem podsłuchać o czym rozmawiają albo zapytać o drogę nieznajomego.

Być może podczas obserwowania codzienności dostrzegę potrzebę mojego udziału.

Po długim, kilkugodzinnym spacerze wracam do domu. Kiedy wkładam klucz do drzwi, nagle słyszę jak komuś z piętra wyżej coś wypada na kamienną posadzkę, a warzywa i owoce  turlają się po schodach i jedno jabłko spada tuż obok mnie.

– Czy wszystko w porządku?- Krzyczę z dołu.Tak, oczywiście. – Słyszę w odpowiedzi dziewczęcy głos, ale jego ton nie przekonuje mnie, więc postanawiam sprawdzić co się stało i wbiegam szybko na drugie piętro. Przede mną stoi na klęczkach młoda blondynka, i zbiera rozsypane warzywa do torby z oderwaną rączką. Dołączam do niej i jej pomagam. 

Dziękuję- mówi zmieszana. – Ale ze mnie łamaga. – Czerwieni się.

Daj spokój, zdarza się. – Uśmiecham się, starając dodać jej otuchy.- Tak w ogólne jestem Heaven- wyciągam do niej rękę na powitanie.

Nadia- podaje mi dłoń i zgarnia kosmyk włosów za ucho.- Masz piękne imię, takie „niepolskie”… Jesteś z daleka?- Pyta unosząc jedną brew do góry.

– Taaak, przebyłam długą drogę zanim tu dotarłam- odpowiadam tajemniczo i dyskusja na ten temat na razie się urywa.

– Może w zamian za uratowanie moich warzyw wpadniesz na herbatę? -Uśmiecha się do mnie szeroko, a ja czuję, że nie mogłabym jej odmówić, szczególnie gdy tak bardzo narzekałam na brak towarzystwa.

-Z miłą chęcią.

Wchodzę do jej mieszkania. Nadia wskazuje mi krzesło obok wysokiego blatu w kuchni i nastawia wodę w czajniku. Na jego widok prawie wybucham śmiechem, ale szybko przywołuję się do porządku i opanowuję swoje emocje. Cały czas zaskakują mnie te codziennie przedmioty, które w moim świecie są już epokowe.- Więc co tu robisz? – pyta z zaciekawieniem Nadia.

– Przyjechałam do Warszawy żeby ratować świat przed zagładą, a tak właściwie jestem z Przyszłości- odpowiadam śmiertelnie poważnym tonem. Nadia wybucha gromkim śmiechem i łapie się za brzuch nie mogąc zaczerpnąć powietrza.

– Okej, okej. Już nie zadaję prywatnych pytań.- Biedna, nie zdaje sobie sprawy, że właśnie zdradziłam jej swój największy temat, ale uznaję, żeby lepiej myślała, że to żart.

 – Dość już o mnie. Chcę się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie.- Patrzę na nią ze szczerym zainteresowaniem. Widzę, że jest miło zaskoczona, że ktoś się nią interesuje. Zaczyna opowiadać mi o sobie, o swoim życiu, o tym czym się zajmuje. To miłe, że jest w stanie się przede mną tak otworzyć. Po dwóch godzinach rozmowy, trzech filiżankach herbaty i kilkunastu czekoladowych ciasteczkach proponuje mi przeniesienie się do salonu na kanapę i otworzenie wina. Przystaję na tą propozycję.

Jestem pod wrażeniem tego co robi Nadia. W ciągu tych kilku godzin rozmowy dowiedziałam się, że studiuje kryminalistykę, jednocześnie pięć razy w tygodniu pracuje, a w weekendy maluje farbami pastelowe obrazy na płótnie, które później sprzedaje. Wydaje mi się osobą bardzo zorganizowaną i zdyscyplinowaną, która wie czego chce.

Opowiada mi o tym jak jest ojciec marzył żeby poszła w jego ślady i została prawnikiem –  i nawet poszła na studia prawnicze, ale po roku porzuciła je bo nie czuła, że się w tym odnajdzie oraz, że ten zawód da jej prawdziwe szczęście i spełnienie. Postanowiła zbuntować się i robić coś co kocha i co sprawia jej satysfakcję. Skupiła się na sobie. Jest na drugim roku kryminalistyki, a po pracy poświęca się na swojej pasji.

Imponuje mi jej postawa, to jak postanowiła przeciwstawić się ojcu i być wierna swojej intuicji.

W konsekwencji, po porzuceniu studiów jej stosunki z tatą się pogorszyły i podczas każdego jej przyjazdu do domu on potrafi jej to wypomnieć.- Mój tata uważa, że zmarnowałam swoją karierę. – żali się.- Uważa, że nie znajdę dobrej pracy po kryminalistyce, przynajmniej nie tak pewną i dobrze opłacaną jak po prawie. Zawsze gdy się z nim widzę, wydaje mi się, że jest mu mnie żal, że rzuciłam te studia. Jakbym skreśliła swoje wszelkie szanse na sukces.- Popija łyk wina z kieliszka, a ja dostrzegam w jej oczach łzy, które z trudem stara się powstrzymać. – Czuję, że to była najlepsza decyzja jaką podjęłam, że już się nie męczę, że porzuciłam to czego nienawidziłam, ale z drugiej strony, wiem, ze go zawiodłam. Jestem jego jedyną córką, a on miał na mnie inny plan niż to co robię teraz.

– Ej, ale… przecież to Twoje życie. To TY decydujesz dzięki czemu będziesz szczęśliwa. Dlaczego masz spełniać czyjeś ambicje? – irytuje mnie to bo uważam, że tylko jednostka jest w stanie stwierdzić kiedy będzie naprawdę szczęśliwa. Nikt nie siedzi w jej głowie i nie wie czego potrzebuje, oprócz niej samej.

– Nie rozumiesz. – Kręci głową. – Pochodzę z bogatej rodziny, gdzie priorytetem, szczególnie dla taty były pieniądze i pozycja na rynku. Nawet ja często schodziłam na drugi plan. Wspaniały dom i samochód były miernikiem naszego sukcesu. Udziały w firmie, to ile ważnych i popularnych osób poznałaś… To był sukces. A teraz ja czuję się bezwartościowa. Bo nie mam nic, nie znam nikogo ważnego, a przemieszczam się komunikacją miejską do restauracji, w której sobie dorabiam. Czasami myślę, że mój tata miał rację… – załamuje jej się głos – że nic nie osiągnę, że nic nie znaczę na tym świecie. – Po policzkach Nadii zaczęły cieknąć łzy. Ten widok łamie mi serce. Muszę przerwać jej lawinę pesymistycznych myśli.

– Stop! Masz przestać tak mówić.- Chwytam ją za rękę i pierwszy raz w życiu czuję się jakbym miała siostrę. To ta niesamowita więź, sposób komunikacji, który odbywa się pomiędzy słowami, który rozumie tylko ktoś kto doświadczył siostrzeństwa pomiędzy sobą a drugą dziewczyną.- Czy naprawdę uważasz, że byłabyś szczęśliwa mając wszystkie pieniądze i znajomości świata pracując w pracy, której nienawidzisz? Albo mając władzę, ale przypłacając to zdrowiem i spokojem wewnętrznym? Okej, pieniądze są ważne, ale nie powinny być priorytetem w życiu. Tak samo jak pozycja ani cokolwiek innego. Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to, żeby nie dążyć do bycia najlepszym w tym co się robi. Raczej o to, żeby to Ciebie nie zjadło, w taki sposób, że nie liczy się nic więcej oprócz zysku i osiągnięć. Najważniejsza jest pasja, radość z jaką coś robisz. A jeżeli coś nie sprawia Ci radości to jaki jest sens robienie tego? – Uśmiecham się do niej delikatnie, próbując dostrzec w jej oczach odrobinę zrozumienia.

– Czuję się bezwartościowa. Czuję, że to co robię jest bez sensu. Przeżyję to życie nie dorabiając się niczego. Bo co będę miała? Moje obrazki, które są gówno warte? – Wskazuje na rząd obrazów, na swojej ścianie, które sama namalowała. – Albo nędzną wypłatę i przeciętne mieszkanie?- Chowa twarz w dłoniach, cały czas płacząc. 

– A kto powiedział, że to jest niewartościowe? Kto powiedział, że to jest coś „gorszego”? Okej, twój tata może uważać co chce, ale nie ma prawa deptać po tym co jest dla Ciebie ważne, po Twoich marzeniach. Zadaj sobie pytanie: Czy On jest dla ciebie człowiekiem sukcesu? Czy chciałabyś być taka jak On? Czy on jest odzwierciedleniem tego wszystkiego co widzisz za słowem „sukces”? Jeśli totalnie nie, to w czym jest problem?- Podnosi na mnie wzrok, starając się chyba zadać sobie te pytania w głowie. – Na razie opisałaś mi czym jest sukces według Twojego taty. Nie skupiłaś się na tym jak TY uważasz. Od tego pytania powinnaś zacząć. Dla mnie to co robisz to jest życie kobiety sukcesu. Studiujesz to co Cię interesuje, rozwijasz się, a jednocześnie chcesz pracować. Podziwiam Cię! Powiedziałaś, że twoje obrazy, twoja twórczość jest nic niewarta. Dziewczyno, co ty wygadujesz?!- spoglądam na przepiękne kolorowe namalowane krajobrazy, martwą naturę i ekspresyjne wzory, które zdobią jej salon.- Na pewno masz więcej zamówień, niż jesteś w stanie czasowo wykonać!- na jej twarzy przemyka prawie niezauważalny uśmiech dumy. Masz tyle pieniędzy ile potrzebujesz na jedzenie i opłacenie mieszkania. Chyba najważniejsze, że masz dach nad głową, a nie to, czy jesteś otoczona marmurem i złotem? – Patrzę na nią przenikliwie starając się odgadnąć co myśli. – Czy Twój tata naprawdę jest szczęśliwy posiadając to co ma? Bo wydaje mi się, że stracił to co najcenniejsze. Ciebie. A zaufania i szczerej miłości swojego dziecka nie kupisz za żadne pieniądze.

– Właściwie może masz rację. – Mówi, ocierając oczy z łez. Mój tata wcale nie jest taki szczęśliwy jak się wydaje. Cały czas się stresuje i boi się, że starci swoją pozycję w firmie. Jego zdrowie psychiczne też nie jest najlepsze. Jest bardzo znerwicowany i drażnią go nawet zwykłe codzienne sprawy. To już jeden krok od jakiejś choroby serca, czy czegoś podobnego.


Oczywiście, jest dla mnie autorytetem pod względem prowadzenia własnej działalności i zarabiania pieniędzy. Poza tym jest świetnym liderem- to trzeba mu przyznać. Ale czy naprawdę jest szczęśliwy? Myślę, ze nie. Może sam sobie tego nie uświadamia w pogoni za lepszym samochodem i rolexem.

– Sama widzisz. – Gładzę ja po ramieniu. – Nowa definicja sukcesu to już nie ilość posiadanych pieniędzy tylko życie w zgodzie z samym sobą, ze swoimi wartościami. To się liczy. Wewnętrzny spokój, który posiadasz, dbanie o siebie, o swoje zdrowie. Słuchanie siebie- tego co naprawdę czujesz kiedy nikt nie patrzy. Spokojny sen i poranek bez nawałnicy kłębiących się myśli. Tego nie kupisz za pieniądze. Trzeba włożyć wysiłek by to zdobyć. Kto wie, może nawet większy niż w zarabianie. -Spoglądam najpierw na nią a potem na duży zegar, który wisi na ścianie w kuchni. Dochodzi 21:00. Kiedy to zleciało?

– Mam nadzieję, że zostawię Cię z przemyśleniami i widzimy się jutro. Tym razem to ja zapraszam- uśmiecham się szeroko. – ona kiwa głową, cały czas będąc myślami przy tym co mówiłam. Cieszę się, że bo chyba to oznacza, że mam nową przyjaciółkę. – Dobranoc. Dzięki za zaproszenie.- przytulam ją na pożegnanie i łapię za klamkę.

– Heaven? – woła za mną. – Dziękuję.-  To najlepsze co mogłam dzisiaj usłyszeć.

Wychodząc na klatkę słyszę „Pik!”- nowej wiadomości na moim telefonie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *