#STEREOTYPES FEMINIZM

DROGA DO FEMINIZMU – WYWIAD Z ANNĄ DZIEWIT – MELLER

Feminizm ma wiele odsłon i stoi za nim wiele historii. Dla każdej z nas droga do feminizmu jest inna, lecz każda z nas powinna mieć wsparcie innych kobiet. O swoich doświadczeniach opowiedziała nam Anna Dziewit – Meller, dziennikarka i autorka książek takich jak „Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy” i „Od jednego Lucypera”, która wspiera młode kobiety i wierzy w ich siłę.

fot. Weronika Ławniczak 

Maja Gołębiowska: Czy określiłaby się Pani mianem feministki i co według Pani oznacza feminizm?

Anna Dziewit – Meller: Mówię o sobie, że jestem feministką. Rozumiem przez to emocjonalną postawę oraz kwestię ideologiczną, która nakazuje mi w pewien sposób interesować się światem i zwracać bardziej uwagę na pewne aspekty społeczne, niż na inne. Mój feminizm jest próbą pojęcia świata z punktu widzenia mojej płci. Przekonałam się przez 40 lat mojego życia, że fakt, iż jestem płci żeńskiej determinuje to, w jaki sposób funkcjonuję w rzeczywistości społeczno – politycznej. Tym, co w dużej mierze determinuje sposób, w jaki kobieta funkcjonuje jest gender, czyli jej płeć kulturowa i tym właśnie jest dla mnie feminizm – próbą patrzenia na świat z uwzględnieniem czynnika genderowego.

Czy jest ktoś, kto nauczył Panią bycia feministką?

Istnieje to duży zbiór różnych osób, wydarzeń oraz tekstów kultury, które mnie w tym zakresie kształtowały. Na pewno wzorem do naśladowania była moja babcia, która pewnie też określiłaby się mianem feministki. Była ona osobą niezmiernie zorientowaną na sprawy kobiet także z racji wykonywanego zawodu, gdyż była ginekolożką. Pracowała z kobietami, w sprawie kobiet i była osobą zaangażowaną społecznie. Ja do postawy i rozumienia świata, w jakim dzisiaj funkcjonuję, dochodziłam przez różne lektury, pisarki, pisarzy, których napotkałam na swojej drodze, filmy, koleżanki i tysiące rozmów. Na pewno dosyć mocno zradykalizowałam się w tej kwestii 5 lat temu, kiedy PiS doszedł do władzy. Owszem, wcześniej byłam zaangażowana w różne kwestie kobiece, brałam udział demonstracjach pod sejmem przeciwko planom zaostrzania prawa aborcyjnego, na początku lat dwutysięcznych. Czasy niestety sprzyjają radykalizacji postaw i ostatnie lata są intensywne pod tym względem.

Feministką nie stajemy się z dnia na dzień. Podczas gdy dorastamy kształtujemy nasz światopogląd i tym samym określamy, jakie wartości są dla nas ważne. Jak Pani zdaniem wygląda droga do zostania feministką?

Te drogi wyglądają bardzo różnie. Myślę, że finalnie to, co myślimy o świecie w ogromnej mierze jest zdeterminowane naszymi doświadczeniami, również tymi bolesnymi, które jesteśmy w stanie przekuć w refleksje. Nazywanie niektórych rzeczy po imieniu i mówienie o nich głośno przychodzi nam z trudem, a dochodzenie do pewnych wniosków jest bardzo często długą, pełną różnych potknięć drogą. Do tego potrzebni nam są czasem inni ludzie, którzy powiedzą na przykład „Wydaje mi się, że fakt, iż zarabiasz na swoim stanowisku mniej od kolegi, który zajmuje to samo stanowisko nie jest okej”. Natomiast czymś, co ułatwia poszerzanie perspektywy jest literatura. Wychodzi dużo świetnych książek o feminizmie czy nierównościach. Trzeba je czytać i próbować je zrozumieć, gdyż uświadamiają one nam bardzo dużo.

Czy są jakieś konkretne tytuły, które mogłaby Pani nam polecić?

Tak, oczywiście! Na pewno polecę książkę Caroliny Criado – Perez pod tytułem „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn”, lecz od razu zastrzegę, że jest to szalenie bolesna lektura. Książka opowiada o nierównościach i o tym jak świat jest zaprojektowany dla mężczyzn. Autorka zarzuca nas niesamowitą ilością danych na ten temat z całego świata i z różnych dziedzin od medycyny, po podróże i urbanistykę, udowadniając krok po kroku jak dużo wysiłku musimy włożyć, aby w tym świecie przetrwać. Ważnymi tytułami są też dzieła Rebekki Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat”. Polecam również klasykę feminizmu, czyli Simone de Beauvoir i jej „Drugą płeć” oraz Julie Butler czy nasze rodzime autorki takie jak Agnieszka Graf i Elżbieta Korolczuk. Dużo fantastycznych osób w śmiały, wyrazisty sposób opisuje wspomniane problemy, więc czytajcie te dzieła! Naprawdę warto!

Jak powinno się już od najmłodszych lat zaszczepiać w kobietach poczucie, że mogą wszystko i powinny walczyć o swoje?

To jest bardzo trudne i myślę, że dużo zależy od rodziców, którzy w taki, a nie inny sposób powinni myśleć o wychowaniu swoich córek. Myślę, że wielu z nas – rodziców zależy na tym, by nasze córki były odważne, śmiałe i żeby nie musiały doznawać upokorzeń z powodu bycia kobietą. To wszystko nie stanie się, gdy będziemy wychowywać nasze córki na grzeczne dziewczynki, które nie sprawiają kłopotów i potakują. Z osoby, którą przez 18 lat uczymy bycia grzeczną najprawdopodobniej nie wyrośnie śmiała i odważna osoba, ze względu na wzorce, które jej towarzyszyły. Ważne jest, aby szkoła wzmacniała dziewczyny oraz nie stawiała im przeszkód wynikających z tradycyjnego myślenia o tym, co dziewczyny może interesować. Może je przecież interesować wszystko! Mamy różne zainteresowania, gdyż jesteśmy różnymi ludźmi, a nasza płeć nie powinna mieć tutaj znaczenia. Dlatego uważam ruchy takie jak: „Dziewczyny na Politechniki” za bardzo korzystne, gdyż znam wiele wspaniałych dziewczyn, które fascynują się naukami ścisłymi. Zachęcanie dziewczyn do tego, by nie bały się też swojego głosu i wyrażały swoje poglądy jest niezmiernie ważne. Ja wiem, z jakimi problemami mierzą się starsze dziewczyny, gdyż nie nawykły do tego, że ktoś je pyta o zdanie. To jest bardzo istotne, żeby uniknąć tego syndromu oszustki, który wiele z nas w sobie ma i przez niego mówi „Nie, nie znam się. Może lepiej niech ktoś inny zabierze głos. Ja nie jestem pewna czy mam coś do powiedzenia.” Zazwyczaj masz coś do powiedzenia i jesteś dużo lepiej przygotowana od swojego kolegi! Według statystyk, kobiety w Polsce są lepiej wykształcone niż chłopcy, natomiast potem na rynku pracy nie jest to odwzorowane. To nie wybrzmiewa i wydaje mi się, że należy to zmienić.

Jest Pani autorką cyklu książek “Damy, dziewuchy, dziewczyny”, która z opisywanych kobiet była tą, która popchnęła ten pomysł do przodu i dała mu początek?

Damy, dziewuchy, dziewczyny. Historia w spódnicy - Dziewit-Meller Anna |  Książka w Sklepie EMPIK.COM

Była to Henryka Pustowójtówna, która walczyła w powstaniu styczniowym. Bohaterkę tą charakteryzowała wielka odwaga. Aby móc być tym, kim chciała być, postanowiła przebrać się za chłopaka. To dla mnie zawsze było dość wstrząsające, że by być tym, kim naprawdę chciała być i realizować swoje życiowe plany i marzenia musiała zrezygnować z jakiejś części siebie i udawać kogoś, kim nie była. Od Henryki wszystko się zaczęło, gdyż ona mi bardzo zaimponowała i tak też została narratorką w pierwszej książce. Dla mnie XIX wiek jest fascynujący, jeśli chodzi o kobiece bohaterki. W moich książkach dużo ich wymieniam, a myślę, że mogłabym jeszcze pięć takich książek napisać o kobietach. Te bohaterki są także inspirujące, gdyż były dziewczynami, które nie musiały tego wszystkiego robić. One mogły funkcjonować bardzo dobrze w ramach swojej klasy społecznej, lecz ryzykowały bardzo dużo, gdyż chciały się angażować. Oprócz walczących, w powstaniu styczniowym swój udział miały Entuzjastki np. Narcyza Żmichowska. Po powstaniu pracowały na przykład nad systemem edukacji, gdyż chciały uczyć chłopskie dzieci oraz zapewnić dostępność do edukacji dla dziewczynek. To są postaci, które mi bardzo imponują i o których staram się mówić głośno, gdyż fakt, iż my dzisiaj rozmawiamy wynika między innymi z determinacji kobiet sprzed prawie 200 lat, które zrobiły dla nas tak wiele.

Zdecydowała się Pani uczyć młode dziewczyny o feminizmie w swoich książkach. Co uważa Pani za najważniejsze we wspieraniu młodych kobiet?

Prawdą jest, że kobiety na rynku pracy dużo częściej pracują w tych zawodach, które są gorzej opłacalne, czyli na przykład zawodach związanych z pracą opiekuńczą. Szczególnie widać to w czasach pandemii, gdy wiele spraw załatwiamy w dużej mierze rękami kobiet. Wydaje mi się, że należy z jednej strony zachęcać dziewczęta do tego, by szukały swojej drogi w różnych kierunkach, ale również zachęcać chłopaków, żeby byli skłonni wykonywać zawód uznawany za kobiecy. Praca opiekunki starych ludzi, która za chwilę będzie bardzo ważna, gdyż mamy starzejące się społeczeństwo, wymaga siły fizycznej i jest to zawód, w którym świetnie mogą się realizować mężczyźni. Moim zdaniem stereotypy dotyczące tego, co kto może i do czego się nadaje, działają bardzo szkodliwie w obydwie strony, dlatego istotne jest by przemawiać w dwóch kierunkach.

Wykonując pracę dziennikarza spotyka się na swojej drodze wiele osób. Czy idea solidarności kobiet odegrała dużą rolę w Pani karierze zawodowej?

I tak, i nie. Doświadczyłam dużo niedobrych rzeczy ze strony kobiet, także koleżanek, które po tym koleżankami nie były. Muszę jednak powiedzieć, że odkąd nauczyłam się stawiać granice w swoim życiu oraz nazywać pewne sprawy po imieniu to wiele się zmieniło. Obecnie od wielu lat doświadczam dużej bliskości z kobietami. Tworzymy kręgi kobiece, do których należą właśnie dziewczyny z moich środowisk – dziennikarki, pisarki czy aktywistki. Fakt, iż mamy siebie nawzajem jest dla nas ważny. Są różne kwestie, w których często przecież się nie zgadzamy, lecz usiłujemy omawiać ze sobą te tematy, mając do siebie zaufanie. Dla mnie te kontakty z kobietami są bardzo ważne i każdej dziewczynie życzyłabym tego by miała wokół siebie kobiety, do których może się zwrócić w każdej trudnej sytuacji. Jestem pewna, że znajdziecie takie, jednakże wpierw trzeba zacząć pracę nad sobą. Trzeba doskonale wiedzieć, gdzie są nasze granice i na co nigdy nie powinniśmy pozwolić innym ludziom. Jest to rzecz bardzo ważna i zarazem bardzo trudna, gdyż jesteśmy wychowywane w kulturze, która usprawiedliwia naruszanie granic drugiej osoby zwłaszcza, jeśli jest kobietą. Czasami trudno jest powiedzieć „Nie zgadzam się na to jak mnie traktujesz”, ale warto. Warto pracować nad sobą, a potem mieć wokół siebie krąg zaufanych osób, które są ogromnym wsparciem w życiu. 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *